poniedziałek, 5 maja 2014

Hobby - storczyki part.2 Pielęgnacja

W poprzedniej części opowiedziałam Wam o storczykowych podstawach. Teraz czas na wyższy poziom. Na początku, wrócę jednak trochę do poprzedniego posta. Zapewne wielu z Was widziało w sklepach lub u znajomych niebieskie storczyki, tego typu:
źródło: http://3.bp.blogspot.com
Nie wiem czemu, ale wiele osób nie chce mi wierzyć. Te storczyki są farbowane. Prawdopodobieństwo, że nasz egzemplarz zakwitnie ponownie na niebiesko jest bardzo małe. Może uda się uzyskać lekki błękit, ale to wszystko. Co prawda, można kupić w  internecie jakiś barwnik, który ma sprawić, aby nasz kwiatek był nadal niebieski, ale pytanie czy warto się w to bawić.
A teraz przejdźmy do tematu właściwego. Tak jak wspomniałam w pierwszej części. Podstawowa pielęgnacja jest banalna. Jednak jeśli chcemy bardziej zadbać o naszego kwiatka, aby lepiej kwitł, miał ładne liście itp powinniśmy pomyśleć o pewnych wspomagaczach. Ale...jeśli dysponujecie tylko 1-2 storczykami i zakupicie dowolny nawóz do storczyka w kwiaciarni lub w markecie budowlanym, starczy on Wam na kilka ładnych lat. Ogólnie dostępne nawozy są bardzo skoncentrowane, małą nakrętkę rozpuszcza się zwykle w litrze wody. Ale o tym dokładniej zaraz. Dla posiadaczy małej ilości storczyków idealnym rozwiązaniem będą pałeczki z nawozem do storczyków, na przykład takie:
Ich cena to około 10 zł. Należy je stosować według wskazań na opakowaniu. Niestety nie miałam okazji ich nigdy stosować, więc nie mogę Wam powiedzieć której firmy wybrać. Innym, podobnym rozwiązaniem jest rynkowa nowość - Compo Orchid Power. Działą na podobnej zasadzie jak pałeczki.
 

Odnośnie nawożenia storczyków, są różne szkoły. Jedni nawożą je przy każdym podlewaniu, ale bardziej rozcieńczoną mieszanką. Ja z kolei nawożę je co ok. 2 tygodnie według wskazań producenta nawozu. Pochwale się, że po jakiś 5 latach właśnie wykończyłam mój pierwszy nawóz do storczyków...dlatego też wierzcie mi na słowo, że są one baaardzo wydajne. Nawóz który przez długi czas towarzyszył moim kwiatkom, możecie kupić przez internet lub np. w Carrefourze. Ostatnio widziałam go w promocji, w cenie 3zł. Jego zaletą jest fakt że jest to nawóz organiczny, oraz ekologiczny (informacja ze strony producenta).

Uważam, że był to bardzo dobry i wydajny nawóz, a do tego ma świetną cenę. Bardzo możliwe, że wrócę do niego jak tylko skończę mój nowy nabytek.
Tym razem wybór padł na:
Cena: ok. 10 zł. Wybrałam go tylko dlatego, że nie było mojego dotychczasowego nawozu. A szkoda, bo jest on niestety mniej ekologiczny niż Ekor. Pierwsze co mnie zaskoczyło to kolor nawozu. Czemu? Ponieważ jest on czerwony. Wróćmy jednak do nawożenia. Uważam, że metoda nawożenia storczyków co 2 tygodnie jest dla nich właściwa, ponieważ po pierwsze sprawdza się u mnie doskonale, kwiaty kwitną z przerwami na okrągło. A po drugie, co drugi tydzień przepłukuje im ziemię z nadmiaru nawozu, jednocześnie je podlewając. Jedyne co mogę poradzić, to aby nie przesadzić z nawożeniem. Nawet raz  w miesiącu wystarczy do uzyskania zadowalającego efektu.
Z dodatkowych gadżetów mogę wam polecić, takie cudeńko:
Cena: ok. 10 zł. Nie jest to niezbędna rzecz, ale przy regularnym używaniu, liście są błyszczące i ładnie wybarwione. Do czego to służy? Do spryskiwania liści i korzeni. Producent zaleca raz w tygodniu, ale można spokojnie rzadziej. Ważne, aby nie pryskać liści uszkodzonych i uważać przy spryskiwaniu tego górnego, środkowego liścia. Nie powinna tak się znajdować woda, ponieważ może to źle wpłynąć na naszego storczyka.
Przypominam że to tylko hobby i dzielę się z Wami wiedzą zdobytą na podstawie własnych doświadczeń. Wkrótce część 3 storczykowego story.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza